6. Rajd rowerowy “Cykliczna Żyrafa” – kierunek południe

Dawno w Cyklicznej Żyrafie nie jechałem. Edycje numer 4 i 5 opuściłem. Teraz pod szyldem „Cyklicznej” pojechaliśmy po raz szósty. I pierwszy raz tak bardzo na południe. Tym razem odwiedziliśmy Jeruzal i Budy Grabskie.

W Jeruzalu jeszcze nigdy Żyrafa nie była. Pierwszy raz odkąd Żyrafa jeździ pojechawszy tak bardzo na południe. Do zaliczenia mieliśmy dwa punkty. Po primo – Jeruzal, po secondo – Budy Grabskie.

Do przejechania takiej trasy stawiło się około 30-40 osób. Po raz kolejny razem z nami pojechali rowerzyści z Sochaczewa na czele z Jarkiem, którego traktujemy już niemal jak „swojego”. Silną grupę w postaci KTR Tandem wystawił również Mszczonów.

Pogoda? Wyśmienita czyli słonecznie ale nie upalnie. Można było jechać.

6 Cykliczna Żyrafa - w Żyrardowie

 

W drogę!!

Trasa była urozmaicona. Początek klasyczny z Żyrardowa na Sokule. Później z Sokula na Suchą Żyrardowską do sklepu przy przejeździe kolejowym gdzie zarządziliśmy pierwszy krótki postój. Chodziło jak prawie zawsze o to by peleton zbił się w całość. Przy okazji siadła nam jedna krótkofalówka.

Po co nam krótkofalówki?!

Z nowości (czy jak kto woli gadżetów) pierwszy raz jechaliśmy, a raczej ja jechałem z krótkofalówką. W całym rajdzie były takie cztery. Jedna zawsze z przodu, jedna zawsze z tyłu i dwie w peletonie. Głównie służyły do informowania o postojach, skrętach czy jadących z tyłu samochodach. Ja byłem jedną z dwóch krótkofalówek kręcących się w środku peletonu.

Generalnie, przydatna rzecz.

6 Cykliczna Żyrafa - w Suchej ŻyrardowskiejDo Jeruzala

Za Suchą Żyrardowską pojechaliśmy na Waleriany gdzie znowu nastąpiła krótka przerwa na sklejenie peletonu. Przerwy te trochę rozbijały rajd ale co zrobić… Czekamy.

Za Walerianami spokój bo wjechaliśmy na drogę równoległą do drogi krajowej 719. Jechaliśmy wąska dróżką, a to asfaltową a to żużlową. Dróżka co chwile zmieniała swoje parametry ale było o tyle dobrze, że nie skręcała. Tak wiec nawet rozciągnięty peleton jechał sprawnie.

Ostatni odcinek do Jeruzala był najpiękniejszy w całym rajdzie. Jechałem za głównym peletonem i widząc, że jadący z przodu Michał i Robert zablokowali skrzyżowanie zmieniłem Michała by mógł jechać z główną grupą. My czekaliśmy na pozostałe, mniejsze grupki. Potem zmienił mnie Jarek. A potem Robert „dla odmulenia” zaczął gnać i gonić pierwszą grupę. Ja pognałem za nim. Ostatni kilometr, dwa do Jeruzala jest w dół więc lecieliśmy bez problemu po 35-40 km/h.

Tak dojechaliśmy do Jeruzala. Tam była pierwsza większa planowa przerwa. Miłym zaskoczeniem był fakt że w sklepie można było płacić kartą.

6 Cykliczna Żyrafa - w JeruzaluDo Bud Grabskich

Dalej już takiego gnania nie było. Dalej jechaliśmy po okolicy którą pierwszy raz na oczy widziałem. W tej wiosce skręciliśmy w prawo, w tamtej w lewo. Na ładnym asfalcie początkowa grupa zaczęła odjeżdżać więc w końcu przez radio padło hasło:

– Michał, przed większymi skrzyżowaniami mów gdzie skręcamy!

Tak przejechaliśmy przez Doleck, Trzcianną i Kamion. Wyjeżdżając na Samice znowu wiedziałem gdzie jestem.

Potem przez przejazd kolejowy przy stacji Skierniewice Rawka i na Budy Grabskie. Przed samymi Budami Grabskimi chyba najbardziej przydały się krótkofalówki. Michał informował przez radio o skrętach ale peleton był na tyle rozciągnięty, że ostatnia grupka była o dwa zakręty z tyłu. Przez chwilę mało nie skręciła nie tam gdzie trzeba. Ale opanowaliśmy sytuację i dojechaliśmy na drugi, większy popas do Grabskiego Sioła w Budach Grabskich.

6 Cykliczna Żyrafa - w Budach Grabskich

 

To miejsce gościło nas już kilkakrotnie.

Do mety

Z Grabskiego Sioła już bez kombinacji. Pojechaliśmy najkrótszą drogą przez Puszczę Bolimowską w kierunku Popielarni. Grupa rozciągała się coraz bardziej więc nie było już co kombinować. Ja zostałem z tyłu z jedną z grupek. Przy okazji mogłem pogadać z kimś na żywo nie przez radio… Z Popielarni pojechaliśmy na Smolarnię, Antoniew i w końcu wyjechaliśmy na…

– O!! A to już jest dworek na Sokulu?!

– Tak!

W tym momencie już nie miało znaczenia że zostaliśmy kompletnie z tyłu. Tak więc każda grupa swoim tempem i tą samą drogą którą zaczynaliśmy dojechała do mety czyli pod tor kolarski na ulicy Żeromskiego.

Razem wyszło około 70 kilometrów. Dla zainteresowanych objechaliśmy taki kawałek świata:

6 Cykliczna Żyrafa - trasa

 

I tak zakończyła się szósta Cykliczna Żyrafa.

Zapraszam na kolejne 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *