7. Rajd rowerowy “Cykliczna Żyrafa” – „wesele” w Prochowym Młynku

Który to już raz?! Oficjalnie siódmy, ale w międzyczasie były zamknięcia i otwarcia sezonu czy wycieczki pod innymi nazwami. Tym razem pod szyldem cyklicznej pojechaliśmy po raz siódmy i po raz drugi do gajówki Prochowy Młynek.

Na starcie stanęło 29 osób – większość znajoma z poprzednich rajdów. Przyjechała do nas tradycyjnie mocna grupa z KTR Tandem Mszczonów. Jako ostatni na miejsce zbiórki przyjechał ten, który na start ma w linii prostej jakieś 200 metrów – ja.

7 Cykliczna Żyrafa - startCelem tym razym była gajówka Prochowy Młynek. Byliśmy tam w zamierzchłych czasach organizacji rajdów czyli dwa lata temu. Tym razem również w planach był poczęstunek w gajówce. Pogoda dopisała. Było ciepło, słonecznie, prawie bezwietrznie. Można było jechać.

Pierwszy odcinek w dwóch grupach. Idea była taka aby dopóki jedziemy głównymi asfaltowymi drogami nie blokować ich zbyt mocno. W ten sposób i ogarnąć grupę łatwiej i łatwiej nas wyprzedzić jadąc samochodem. Między grupami zostało z 500 metrów różnicy. Jedną poprowadził Michał, drugą prowadziłem ja.

7 Cykliczna Żyrafa - JoachimówTak dojechaliśmy do kapliczki w Antoniewie. Od tego miejsca zaczęła się puszczańska część trasy i jechaliśmy jedną grupą. Od tego miejsca trasa była też bardziej urozmaicona. A to piach, a to jakaś pofalowana leśna droga, a to zwisająca gdzieniegdzie gałąź. W międzyczasie zrobiliśmy jeszcze krótki postój pod cmentarzem niemieckich żołnierzy w Joachimowie-Mogiłach.

W końcu dotarliśmy do gajówki „Prochowy Młynek”. Tam na każdego czekała już pieczona kiełbaska, chleb, kawa, herbata, woda z cytryną… Pod szeroką altaną stoły ustawione były w jeden wielki stół, co wraz z zastawionym stołem sprawiało wrażenie, że wyglądało to jak wesele. Było miło.

7 Cykliczna Żyrafa - Prochowy Młynek

Druga część trasy zdecydowanie łatwiejsza bo w większości po asfaltowych drogach. Jechaliśmy przez Bartniki, Radziwiłłów… Powtórzyliśmy też patent z podzieleniem się na dwie grupki. W międzyczasie zrobiliśmy również przerwę  w sklepie spożywczym we Franciszkowie. Stamtąd już prosto przez Jesionkę do Żyrardowa pod tor kolarski spod którego wyruszaliśmy przed południem.

7 Cykliczna Żyrafa - trasa

To co mnie zaskoczyło na początku i trzymało mnie w zaskoczeniu do samego końca to dyscyplina. Zwykle jest taki moment podczas rajdu kiedy peleton się rozłazi. Ci z przodu rwą do przodu nawet jak prowadzimy wolniej. Ci z tyłu zostają bo nie dają rady. Dziś było inaczej. Jak mieliśmy jechać dwoma grupkami to jechaliśmy dwoma grupkami. Jak jedną to jedną. Nikt nie rwał do przodu, nikt nie zostawał w tyle. Mile zaskakiwał mnie fakt, że jadąc z przodu grupy nikt mnie nie wyprzedzał. Praktycznie od samego początku do końca jechaliśmy jedną grupą.

7 Cykliczna Żyrafa - Franciszków

A na koniec… nasze stowarzyszenie urosło o 2 kolejne osoby, o przepraszam żyrafy. Witamy!

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *