Mazury 2017 – czas pojechać w czwarte województwo

Dzień ósmy to początek dwudniowego powrotu z mazur do domu. Podobnie jak droga „w tamtą” powrót także podzieliłem sobie na dwa dni. Jadąc na mazury zahaczyłem o województwo podlaskie. Wracając zamierzałem zahaczyć o kujawsko-pomorskie. W ten sposób podczas całego wyjazdu objadę cztery województwa.

Mazury 2017 (dzień 8 z 9)
Trasa Ostróda-Iława-Brodnica-Florencja-Górzno
Dystans 142,2 km (razem: 998,2 km)

Mazury 2017 - dzień 8

Dzień ósmy mojej rowerowej wyprawy rozpoczął się w Ostródzie. Tej samej w której mam wrażenie że byłem już milion razy i jeszcze prawdopodobnie będę. Tak więc po obowiązkowym poranku na molo ruszyłem w drogę.

Ostróda - molo

Początek bardzo znajomy. Przez lasy po których już nie raz biegałem w stronę Liwy. Trochę się pogubiłem, bo wjechałem nie tam gdzie trzeba (wszystkie drogi takie same…) ale generalnie jechałem taką samą trasą jak w ubiegłym roku. Tylko, że w przeciwną stronę. Niespodzianek nie było i szybko i sprawnie zameldowałem się w Iławie.

Iława

Tak jak lubię ludzi i na takich wyjazdach czasami sam nawet szukam kontaktu, tak tu pewien mieszkaniec Iławy postanowił mnie zrugać za jazdę rowerem po chodniku. Ścieżka rowerowa prowadziła na drugą stronę ulicy ale ja chciałem zjechać nad jezioro po tej stronie i ujechałem może po tym nieszczęsnym chodniku może z 20 metrów. Zatrzymałem się. Zsiadłem z roweru i zacząłem go prowadzić. W tym momencie „iławski stróż prawa” zrugał mnie w mało wybrednych słowach, że „to że przyjechałem tu stąd i owąd nie znaczy, że mi wszystko wolno i mogę jeździć po chodniku”. Próbowałem mu raz wytłumaczyć, że zjechałem, bo chciałem się tu zatrzymać, ale on wiedział swoje. Szkoda było dyskusji…

Kiedyś musiałem w tym gąszczu przyjaznych ludzi spotkać choć jednego prostaka…

Kiedy już „najprzyjemniejszą” część wizyty w Iławie miałem z głowy zaszedłem nad jezioro od strony Portu. W Iławie już byłem ale nie po tej stronie jeziora. Małą przerwę wykorzystałem na obowiązkowe foto, pogadanki z ludźmi „a skąd jadę? a gdzie?” i na mały popas.

Iława - w porcie

Za Iławą zaczęła się trudniejsza część dnia. Wjechałem w teren którego nie znałem. Na mapie wygląda to na prostą drogę ale miałem sporo okazji do nawigowania. Co któreś skrzyżowanie wyciągałem mapę. Przerwy w spożywczakach łączyłem z obowiązkowym zapytaniem się o drogę. Raz musiałem zaufać miejscowym. Jadąc po mapie pojechałbym prosto. Miejscowy natomiast zapewniał mnie wielokrotnie, że „to najkrótsza droga na Krotoszyny”.

Zaufałem i tym razem dobrze na tym wyszedłem. Nie dość, że okazało się że droga faktycznie krótsza to jeszcze w bardzo dobrym stanie. Jechało się jak po stole.

Brodnica - w drodze

Tak mijały kolejne miejscowości i wsie. Iława została daleko w tyle a Brodnica była daleko przede mną. W takich miejscach jedzie się najlepiej. Poza głównymi drogami, gdzie nikt nie jeździ. Poza miejscami które normalnie można odwiedzić. Gdzieś jest jakieś nieplanowane skrzyżowanie. Gdzieś jakaś zamknięta droga którą musiałem objechać. Tak właściwie to nawet nie wiem jak wytłumaczyć gdzie jestem…

Tak za kolejną górką, polem i lasem pojawiła się wyczekiwana tablica.

Wojewodztwo kujawsko-pomorskie

Czwarte województwo pojawiło się na mojej drodze. Od tego miejsca jadę głównie przez lasy. Dookoła mam Brodnicki Park Krajobrazowy. Szkoda że nie mogę się w niego zapuścić, bo mnie już trasa i plan zaczyna gonić. Zajeżdżam tylko na chwilę nad jezioro Zbiczno. Jest tak bardzo po drodze, że żal się nie zatrzymać.

Jezioro Zbiczno

Brodnica

Do Brodnicy zajeżdżam popołudniem. Szybko i łatwo namierzam ruiny zamku, które widać z daleka z racji wysokiej wieży. Mam też dylemat.

– Posiedzieć i obejść miasto?

– A może jechać do Florencji?

Brodnica - na zamku

Niedaleko Brodnicy jest wieś o takiej nazwie. Lubię kolekcjonować takie ciekawostki. Byłem już w Syberii, Wenecji, znalazłem Ostrołękę i Szczecin (ale nie tą Ostrołękę i Szczecin), znalazłem wieś o jakże sympatycznej nazwie Mała Wieś przy Drodze. Brakowało mi Florencji do kolekcji.

Czasu wiele nie miałem, ale pojechałem. Florencja jest tak mała że włączyłem nawigację w telefonie. Nie wiem czy był to dobry pomysł. Prowadziła mnie po schodach(!!) i przez takie leśne przecinki, że przejść ciężko a co dopiero przejechać. Dojazd miedzami do Florencji umordował mnie nieco. Zaczęło brakować czasu.

Florencja

Dlatego też koniec dnia zrobiłem szybko. Nie lubię jeździć drogami krajowymi ale do Brodnicy wróciłem krajową 15. Przejechałem przez miasto i pojechałem dalej. Prosto na Bartniczkę. Droga ta jest prosta tylko na mapie. W rzeczywistości składa się z naprzemiennych zjazdów i podjazdów. Ten w Grążynach przez samą Bartniczką jest największy. Ale w Bartniczce nie miałem się zatrzymywać. Parę kilometrów na południe jest Górzno. Nazwa również nieprzypadkowa, bo kojarząca się z górami. I taka jest też droga do Górzna – górzysta. A raczej mocno pagórkowata co na sam koniec dnia nie było tym co cieszyło najbardziej.

Brodnica - zamek

Na pole namiotowe zajechałem późnym wieczorem. Rozbiłem namiot a ekipa, która przyjechała tu na wakacje zaprosiła mnie do ogniska.

Po całym dniu kręcenia miło jest posiedzieć przy ogniu.

Mazury 2017 – zobacz co się działo kolejnego dnia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *