Mazury 2017 – tam (prawdopodobnie) będzie można mnie spotkać

A gdyby tak rzucić wszystko i wyjechać na Mazury? Spać, jeść i jeździć… Bez pracy, obowiązków, budzików, mediów, jakiejkolwiek presji. W zeszłym roku odkryłem taką właśnie formę odpoczynku i w tym mam zamiar ją powtórzyć.

Niezmienne pozostaną Mazury, bo tam czuję się niemal jak u siebie. W zeszłym roku zjeździłem część zachodnią od Iławy do Olsztyna i od Morąga do Nidzicy. W tym roku plan zakłada część wschodnią z Wielkimi Jeziorami Mazurskimi.

Plan jest, ale plany lubią się zmieniać

Plan mam, bo totalną głupotą byłaby jazda bez żadnego planu. Plan natomiast jest bardzo elastyczny.

Właściwie głównym ograniczeniem jest łączny czas bo do dyspozycji będę miał maksymalnie 12 dni. Teraz wydaje mi się to aż za dużo ale na miejscu może się okazać, że znowu mi jakiegoś dnia zabraknie. W zeszłym roku cała wyprawa na Warmię i Mazury zajęła 7 dni a jeszcze kilka miejsc do odwiedzenia zostało.

Olsztynek - rynek

W tym roku plan mam dużo luźniejszy bo z 12 dni mam pomysł na 9. Te dziewięć dni to taka esencja tego gdzie chciałbym pojechać. Moje tegoroczne must have (które w trakcie planowania też już wiele razy zmieniałem). Da niezły ogląd na to gdzie prawdopodobnie będzie można mnie spotkać:

  • Łomża
  • Śniardwy (wraz z przeprawą w Wierzbie)
  • Giżycko
  • Bunkry (Gierłoż, Mamerki, Szynort)
  • Węgorzewo
  • Mrągowo
  • Św. Lipka
  • Krutynia
  • Biskupiec
  • Olsztyn

W praktyce natomiast zawsze wychodzi inaczej. Ile bym nie siedział nad mapami, ile bym nie wertował Internetu to i tak plany te zweryfikują się w praktyce. Każdy dzień będzie pisał swoją własną małą historię i może się okazać, że znajdę miejsca o których jeszcze teraz nie mam pojęcia. Właśnie dla tych miejsc mój plan jest tak elastyczny.

Zmiany są najciekawsze. Najlepsze są pomysły: „a może by tak pojechać do…”. One sprawiają, że pierwotny plan idzie do kosza i jedziesz tam gdzie nie planowałeś odkrywając nowe miejsca. Przypomina to sytuację z „Chłopaki nie płaczą” gdzie „bunkrów nie ma ale i tak jest zajebiście”.

Ja też planuję bunkry. Czy mi się uda możecie sprawdzać na facebooku czy instagramie gdzie postaram się od czasu do czasu wrzucić migawki z trasy.

Życzcie mi pogody, zdrowia i braku awarii w rowerze.

Do zobaczenia i usłyszenia po powrocie!

One thought on “Mazury 2017 – tam (prawdopodobnie) będzie można mnie spotkać

  • 07.07.2017 at 20:36
    Permalink

    Pawel, nie wolalbys zalozyc nowego serwisu do spraw rowerowych? Pytam powaznie. Moglbys bez ograniczen tluc poradniki, recenzje sprzetu i relacje z wycieczek, tematy bardzo ciekawe ale srednio pasujace do biegowego bloga z naciskiem na buty. Zawsze to dodatkowe adsense i nie bedzie obaw czy czytelnicy nie straca cierpliwosci.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *