Kiedy rower zostaje w domu…

Mam plan. Chcę jechać na długą trasę rowerową. Do zrobienia według planu jest jakieś 100 km. A tu nagle się okazuje, że wieje, pada i w ogóle na dworze jest jedna wielka pogodowa masakra. Jeszcze tylko śniegu brakuje! Co robić? Jak w takich warunkach jeździć?

W przypadku biegania tego problemu bym nie miał. Wiatr, śnieg, czy deszcz sprawiają, że czasem zmieniam trasę, którą pobiegnę lub trening jaki zrobię. Ale biegam. W przypadku roweru, tak się nie da. W przypadku roweru warunki zewnętrzne dużo mocniej wpływają na jazdę i na jej bezpieczeństwo.

Śnieg?

To powód dla którego w zimę się nie jeżdżę rowerem. Na skrajach asfaltu leżą pryzmy błota. Na drodze zalega śnieg czy lód. Jest mokro i ślisko, a co za tym idzie niebezpiecznie. Dużo łatwiej stracić panowanie nad rowerem, zaliczyć glebę, wpaść pod samochód…

Dlatego też jak na dworze leży śnieg to rower zostaje w domu. Szkoda nerwów, zdrowia a może i życia. Wolę poczekać jak asfalt znowu będzie czarny. Śnieg i oblodzona jezdnia to dla roweru zło!

Bezpieczeństwo przede wszystkim.

Deszcz?

W deszcz też mnie raczej nikt na rower nie wygoni. To nic przyjemnego kręcić kilka godzin w deszczu. Dodatkowo problemem są mokre drogi, na których łatwiej o wypadek. Sam raz na mokrym straciłem panowanie nad rowerem i „pocałowałem” asfalt. Może dlatego jestem na mokry asfalt wyczulony. Zakręty biorę wolniej, nie hamuję w ostatniej chwili. Im więcej wody na drodze tym margines bezpieczeństwa mniejszy.

Natomiast jeśli deszcz złapie mnie w trasie to już nie jest tak źle. Wiele też zależy jak mocno pada, jak długo pada, w jakim miejscu i momencie trasy deszcz mnie złapie. Na deszcz mogę założyć kurtkę, przystanąć pod jakąś wiatą lub w ostateczności zmienić plany, bo całodniowa jazda w deszczu to nic przyjemnego. Jest też zasadnicza różnica pomiędzy deszczem w lipcu a deszczem w listopadzie.

Jazda na rowerze

 

Wiatr?

Wiatr jest zawsze. To najbardziej twardy przeciwnik na rowerze. Kolega który zjeździł całą Polskę i kawałek Europy rowerem powiadał że „każda góra się kiedyś skończy a wiatr nie”. Pod mocny wiatr pedałuje się okrutnie. Wkładasz dwa razy tyle siły a i tak jedziesz znacznie wolniej niż normalnie. Pół biedy jak można schować się w lesie. Ale na otwartej przestrzeni… Masakra… Raz po 40 kilometrach pchania pod wiatr, zwątpiłem i wpakowałem się do komunikacji miejskiej. Jazda jazdą ale to już nie było ani jakkolwiek przyjemne ani niczemu nie służyło. Traciłem tylko bezsensownie siły i czas.

Oczywiście jest wiatr i WIATR. Tak na prawdę zawsze w którąś stronę wieje. Robiąc pętlę gdzieś będzie w plecy, gdzieś z boku, a gdzieś będzie mi wiało prosto w twarz. Pytanie tylko jak mocno?? Ważne żeby, to racjonalnie ocenić i nie podchodzić do sprawy na zasadzie – Co?! Ja nie pojadę… ?! A potem mordować się przez kilka godzin…

To może idź pobiegać?

Bardzo chętnie. Tak też właśnie zrobiłem kiedy z powodu silnego wiatru i przelotnego listopadowego deszczu z rowerowej setki wyszły nici. Wyszedłem pobiegać i zrobiłem trochę ponad 11 kilometrów, gdzie połowa była pod wiatr, a połowa z wiatrem. Nie muszę mówić która połowa była przyjemniejsza.

To przewaga biegania nad jazdą na rowerze. Da się biegać jak spadną tony śniegu. Ba! Niech spadną, bo wtedy będą idealne warunki to robienia krosów po lesie. Da się biegać jak wieje. Owszem nie jest przyjemnie biegać pod wiatr ale da się. Można też ułożyć trasę tak aby pierwsza połowa biegu była pod wiatr a druga z wiatrem. Da się też biegać w deszczu.

Generalnie, tam gdzie warunki sprawiają, że jazda na rowerze przestaje być przyjemna i bezpieczna, tam dalej da się spokojnie i bezpiecznie biegać.

Jeden komentarz

  • 28.05.2016 at 13:38
    Permalink

    Na jazdę pod wiatr mam tylko jeden sposób elektryczny silnik wspomagający, rower pozostaje rowerem i można jechać normalnie tzn. co najmniej 20 km na godz. Każdy kto jeździ rowerem dalej niż do sklepu i z powrotem wie, że nie ma nic gorszego niż jazda pod wiatr jak wieje więcej niż 20km na godz to schodzę z roweru szkoda nerwów.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *