Rowerem przez Rawę Mazowiecką, Białą Rawską i Mszczonów

Na początku sierpnia pojechaliśmy na północ w poszukiwaniu Wisły. Udało się. Teraz pojechaliśmy na południe w poszukiwaniu sam nie wiem czego, ale naszymi celami pośrednimi były trzy miasta leżące na południe od Żyrardowa czyli Rawa Mazowiecka, Biała Rawska i Mszczonów.

Wyjechaliśmy natomiast z Żyrardowa na północ. Tak jakbym chciał dojechać do Rawy Mazowieckiej znajdującej się na południu jadąc na północ…. A co!!

Początek wręcz nudny. Drogi którymi na co dzień biegam i jeżdżę. Dworek w Sokulu który widzę od kilku lat co najmniej raz na tydzień… Nuda…. Zabawa zaczęła się dopiero po około 10 kilometrach kiedy za Walerianami skręciliśmy w drogę na Studzieniec i potem prosto i prosto na Jeruzal. Droga prowadziła krótkimi odcinkami po szutrze. Ale poza tym ruchu nie było żadnego i jechało się nieźle. Okolica też taka, że przez żadną większą cywilizację nie przejeżdżaliśmy. Ot jakaś pojedyncza chałupa gdzieś w oddali.

Droga do Jeruzala

Tak przecięliśmy drogę Puszcza Mariańska-Mszczonów. Pięć kilometrów dalej to samo zrobiliśmy z drogą krajową numer 70. A potem zaczął się dłuuuugi zjazd do Jeruzala. To takie miejsce gdzie bez pedałowania (i hamowania) da się jechać 35 km/h. Lekko pedałując i kładąc się na kierowniku wyszło mi 42 km/h. A dałbym radę szybciej. Ale po co….

Jeruzal – to jeszcze nie miasto

W Jeruzalu krótki popas w lokalnym spożywczaku w którym jest niemal wszystko. Za spożywczakiem ładny zabytkowy kościół.

Jeruzal - kosciół

Pojedliśmy, popiliśmy i pojechaliśmy dalej. Dalej też przestało być płasko. Teren zaczął się lekko falować, ale jeszcze nie sprawiało to żadnych problemów. Tak dojechaliśmy do Raduczy. Tu były dwie opcje:

– Jedziemy do wojewódzkiej czy prosto do ekspresówki?

– Wojewódzką znam – powiedział brat

– To dawaj prosto. Przynajmniej dowiemy się co to za droga.

I tak pojechaliśmy prosto przez las. W większości po ziemi ale trafiły się dwie piaskownice. Solidarnie zakopaliśmy się po razie w piachu, ale przejechaliśmy. Dalej było coś ciekawszego – droga ekspresowa S8. My mieliśmy jechać drogą techniczną wzdłuż ekspresówki. Na dzień dobry powitał nas chyba największy podjazd jaki spotkaliśmy na całej trasie. Jeśli Suunto nie kłamie to 26 metrów na odcinku jednego kilometra. Czad!!

Droga ekspresowa S8

Dalej wzdłuż ekspresówki. To tymi ekspresówkami (z tymi podjazdami) pomykała koleżanka jak dwa lata temu byliśmy w Rawie Mazowieckiej na triathlonie.

W końcu droga techniczna się skończyła, zaczęło się miasto a my jechaliśmy prosto w miasto. Minęliśmy nawet znak „Biała Rawska” kierujący nas na drogę wojewódzką do miasta, które miało być kolejnym celem.

Rawa Mazowiecka – miasto pierwsze i największe

– Jedziemy do centrum?

– No tak!

Więc jechaliśmy. W pewnym momencie wjechaliśmy na jakiś plac.

– Dobra, bardziej w centrum nie będziemy

Tak to dojechaliśmy do Placu Piłsudskiego w Rawie Mazowieckiej. Jest Urząd Miasta jest kościół, jest placyk. To musi być centrum Rawy. Łyknęliśmy conieco z bidonu i pojechaliśmy dalej. W Rawie nie planowaliśmy dłuższego postoju.

Rawa Mazowiecka

Odcinek od Rawy do Białej Rawskiej to najbardziej upierdliwy tego dnia odcinek trasy. Cały czas pod wiatr. Raz mniejszy raz większy. Do tego raz lekko w dół, raz lekko pod górę. Jedziemy cały czas powyżej 20 km/h ale taka prędkość wymaga włożenia dużo więcej siły. Przez to też nie jedziemy obok siebie gadając co jakiś czas, ale jeden za drugim. Albo ja się chowałem za bratem, albo on się chował za mną. Po drodze nic godnego uwagi nie było więc tylko odliczałem do Białej Rawskiej.

– Jeszcze cztery kilometry – mówiłem

Minęły cztery kilometry…

– Jeszcze dwa kilometry i musi być Biała Rawska!!

Minęły dwa kilometry…

W końcu ku uciesze mojej pojawiła się zielona tablica z napisem Biała Rawska. Jesteśmy uratowani!

Biała Rawska – miasto drugie z trzech

Biała Rawska sprawiła zupełnie inne wrażenie od Rawy Mazowieckiej. Przede wszystkim to wiele mniejsze miasto od Rawy. Takie trochę zapomniane. Placyk w centrum natomiast całkiem przyjemny. Są sklepy, można coś do jedzenia kupić. Można na placyku posiedzieć. Drugie miasto zaliczone!!

Biała Rawska

Za Białą Rawską chyba najbardziej pamiętny odcinek trasy – góra, dół, góra dół i tak raz za razem. W dodatku asfalt w niezłym stanie i umiarkowany ruch samochodów. Już nie wiało tak prosto w twarz więc można było się trochę pobawić i pocisnąć. Aczkolwiek cisęliśmy na podjazdach a na zjazdach odpoczywaliśmy przed kolejną górką.

Generalnie fajny odcinek i dobra droga. Szkoda tylko że na zdjęciach tak ładnie tych pagórków nie widać.

Droga Biała Rawska - Zawady

Za pagórkami się wypłaszczyło. Skręciliśmy na Lindów gdzie znowu jakby było pod wiatr i znowu się ciężej jechało. Znowu było odliczanie do skrzyżowania na Piekary bo od tego miejsca miało być lżej.

Piekary – najwyższy punkt na trasie

Piekary same w sobie poza stawem w środku wsi nie wyróżniają się niczym specjalnym. I tak myślałem aż do zrzucenia danych z wyjazdu na komputer. Otóż w Piekarach był zdecydowanie najwyższy punkt trasy. Od Żyrardowa bardzo powoli pięliśmy się do góry ale suma sumarumm podjazdy i zjazdy wychodziły minimalnie na plus. Rawa Mazowiecka (140 m n.p.m.) była trochę wyżej niż Żyrardów (110 m n.p.m.), Biała Rawska (154 m n.p.m.) trochę wyżej niż Rawa. Natomiast Piekary to już 202 m n.p.m. Na drodze się tego nie czuje, ale teraz przestaje mnie dziwić dlaczego przez Lindów tak ciężko się pedałowało. Jak myślicie, który punkt na profilu trasy to Piekary?!

Żyrardów - Rawa Mazowiecka - przewyższenia

Ale za to jak było za Piekarami…. Albo w dół albo płasko. Były odcinki gdzie nie pedałując specjalnie jechaliśmy po 25-30 kmh. Chwilę potem w Mszczonowie znowu byliśmy 50 metrów niżej na wysokości 156 m n.p.m. Dalej było równie gładko bo Żyrardów to znowu 110 m n.p.m.

Ciekawie to też wygląda po nałożeniu wysokości na trasę. Czerwone miejsca to te położone najwyżej, a zielone najniżej. Przynajmniej do domu było już z górki.

Żyrardów - Rawa Mazowiecka - trasa

Mszczonów – miasto trzecie i ostatnie

Mszczonów to już „nasze śmieci”. Miasteczko jak miasteczko, aczkolwiek w porównaniu jak je pamiętam sprzed kilkunastu lat zmieniło się. Zmienił się bardzo plac przy którym mieści się teraz ratusz Mszczonowa. Zajechaliśmy w to miejsce na chwilę i mogliśmy odfajkować trzecie-ostatnie miasto na naszej dzisiejszej liście.

Mszczonów

Odcinek Mszczonów-Żyrardów to już taki deser. Bo raz, że teren cały czas opadał to jeszcze okolica taka że moglibyśmy skręcić w każdą dróżkę i wiedzielibyśmy gdzie dojedziemy. Czasami nawet w te rejony biegam.

Finalnie jeszcze przed rogatkami miasta pyknęło mi 100 km, a całość zamknęła się w 102,3 kilometra. Jest dobrze. Druga setka w tym miesiącu zaliczona.

2 myśli na temat “Rowerem przez Rawę Mazowiecką, Białą Rawską i Mszczonów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *