Mazury 2017 – wiej, wietrze wiej aż do samego Olsztyna

Po czterech dniach stacjonowania nad jeziorem Nidzkim przyszło mi pojechać dalej. Kierunek? Na zachód! Cel? Hmmm… Olsztyn? Ostróda?

Mazury 2017 (dzień 7 z 9)
Trasa Ruciane-Nida-Biskupiec-Barczewo-Olsztyn
Dystans 115,3 km (razem: 856,0 km)

Mazury 2017 - dzień 7

To było bardzo specyficzne uczucie. Pierwszy raz takie miałem. Uczucie pewnej niepewności, które znaczyło ni mniej ni więcej, że właściwie nie wiem gdzie dzisiejszy dzień zakończę? Może w Olsztynie? Może w Ostródzie? A może jeszcze gdzieś indziej. To że nie planowałem „gdzieś indziej” nie miało znaczenia. Już raz nocowałem „gdzieś indziej” czyli w Ostrołęce.

Nie chciałem się nad tym przesadnie zastanawiać a skupiłem się na najbliższych kilometrach. Dojechałem więc do Rucianego w którym o poranku było pusto i mokro. Machnąłem miastu na pożegnanie i pojechałem dalej. Robiło się coraz zimniej, wietrznej i mniej przyjemnie…

Ruciane-Nida - tablica

W Ukcie było jeszcze zimniej i nieprzyjemniej. W Pieckach wiało bardziej niż w kieleckim, zaczęło lać i choć był lipiec to na postoju wygrzebałem najgrubszą kurtkę jaką miałem i założyłem ją na garb. Było trochę cieplej, ale za to za Pieckami już nie mogłem chować się w lasach i przypuszczałem, że do końca dnia będę jechał prosto pod wiatr.

Opatulony w kurtkę pchałem przed siebie. Z górki to było nawet przyjemne ale i tak ciężko było się rozpędzić i odpocząć. Pod górę było na prawdę ciężko.

Zacząłem też szukać innych tras. Rano, patrząc na mapę za Pieckami, miałem jechać na Sorkwity. Nawigując na żywo znalazłem inną, jak mi się wydawało, krótszą drogę. Sorkwity minąłem i oszczędziłem może jakieś 3 do 5 kilometrów. Niedużo ale w tym wietrze to z kilkanaście minut pchania pod wiatr mniej.

Piecki - górki

Krajobraz diametralnie zmienił się za Borkami. W tej miejscowości zjechałem z mazurskich dróg wijących się między jeziorami a wjechałem na drogi techniczne wzdłuż drogi krajowej 16. Oficjalnie to tylko droga krajowa a w praktyce infrastruktura dookoła jest jak na ekspresówce. Od Borek niemal do samego Olsztyna można jechać drogami technicznymi.

Wszystko pięknie i ładnie gdyby nie fakt, że droga „ekspresowa” i drogi techniczne to takie otwarte korytarze po których hula wiatr. Na plus był tylko fakt, że zrobiło się cieplej, nie padało i mogłem zdjąć grubą kurtkę.

Biskupiec

Pierwsze większe miasto na mojej drodze to Biskupiec. Nieduże, senne, było miłą przerwą w walce z wiatrem. Była okazja aby zjeść, odpocząć…

Biskupiec

Nic to jednak nie dało bo za Biskupcem nie wiało wcale słabiej niż przed. Do Barczewa miałem trochę ponad 20 kilometrów a ciągnęło się jakby było z 50. Pod górę porywy wiatru „stawiały” mnie tak że jechałem kilka kilometrów na godzinę. Na zjazdach zamiast odpocząć musiałem kręcić aby zachować w miarę przyzwoitą prędkość i posuwać się dalej.

Biskupiec - wieje

Tymczasem Barczewa jak nie było tak nie było. Jedna górka, wygwizdów, druga górka, wygwizdów. Tylko słońce się zlitowało i zaczęło świecić.

Barczewo

W Barczewie powtórzyła się sytuacja z Biskupca. Namierzyłem centrum, namierzyłem jedzenie. Znowu pojadłem, popiłem i odpocząłem. Barczewo jako miasto spodobało mi się bardziej niż Biskupiec. Być może też dlatego, że świeciło słońce. Być może dlatego, że pani w restauracji była bardzo miła. Być może dlatego, że do Olsztyna zostało tylko jakieś 20 kilometrów…

Barczewo

Nie zmienił się tylko wiatr…

Olsztyn

Z Barczewa do Olsztyna jechałem już „aby dojechać”. Zjechałem wreszcie z dróg technicznych na małe, boczne i… dziurawe drogi. Nawigując w stronę Nikielkowa kierowałem się na Olsztyn. Kiedy wjechałem do miasta poczułem się jak u siebie. Znajome ulice, znajome skrzyżowania. Finalnie gdzieś około godziny 18 stanąłem na Olsztyńskim rynku.

Olsztyn

Może tego nie widać ale umordowany byłem po pachy. Od rana zaliczyłem mżawkę, jeden porządny deszcz i niezliczoną ilość wiatru w twarz. To urok takich tras. Jadąc z domu na setkę jeśli wieje można zrobić dwie rzeczy:

a) pojechać pierwsze 50 pod wiatr aby drugie 50 mieć z wiatrem,

b) pojechać pętlę bez oglądania się na wiatr, bo i tak część będzie z wiatrem a część pod wiatr.

Natomiast jadąc na zachód przy zachodnim wietrze właściwie zostaje tylko jedno.

Jechać!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *